Sunday, 21 April 2013

Zabawy w fryzjera

I stalo sie. Mlody trafil pod maszynke. Poniewaz od urodzenia walcze z jakas przykra infekcja skory glowy, trafia pod kosiarke srednio raz, do dwoch razy do roku. Jako ze wielkie chlody sie skonczyly (tzn. szczerze licze na to, ze juz nie powroca), odwazylismy sie ogolic go niemalze na zero.
Nie obeszlo sie bez malych niespodzianek (tak, kto by sie spodziewal, ze po dwoch golych pasach z tylu i jednym z przodu, w maszynce skoncza sie baterie?), ale cala trojka dotrwalismy do konca. Mlody zniosl to calkiem dzielnie, choc jego napiecie miesniowe bylo bardzo widoczne. Chyba tego nie lubi.
Teraz dla odmiany jego oczy sa jeszcze wieksze i - wyglada, jak ten sam chlopiec rowno sprzed roku pomimo, ze wtedy mial niespelna dwa lata. Nie ma co, fryzura zmienia czlowieka. Teraz po domu tupta mi mala halasliwa zaroweczka.

No comments:

Post a Comment