Moje Drogie Dziecko zaczelo przechodzic bunt dwulatka na dlugo przed swoimi drugimi urodzinami i ciagnie sie ten stan do tej pory, czyli pewnie juz z rok, albo i dluzej. Cierpliwosc mam juz na wykonczeniu, jakimis skrawkami ratuje kolejne dni. Od mniej-wiecej tygodnia przechodzimy etap niejedzenia sniadan i obiadow. Glodowka nie dziala. W ogole. Jak jest ryz, chce makaron. Jak jest kurczak, chce ryz. Jak jest ziemniak w zupie, chce kurczaka. I tak w kolo Macieju. Mam nadzieje, ze niedlugo skonczy sie ten uroczy okres, bo wspomnianej cierpliwosci i pomyslow na obiady juz mi brakuje.
Dzisiaj zatem na stole prezentowala sie dosyc okazale i w pokaznych ilosciach zupa kalafiorowa. Zainspirowana przepisem z tego miejsca. Moja wersja aczkolwiek byla pozbawiona miesa, posiadala wiecej warzyw (ilosciowo wiecej), wiecej kurkumy no i byla zdecydowanie ostrzejsza.
Zupa kalafiorowa
3 marchewki, pokrojone na plasterki
3 duze ziemniaki, pokrojone w kostke
4 zabki czosnku, w calosci
1 pietruszka, przekrojona na pol
1 por
1 kalafior, okolo kilogramowy (moze byc mrozony)
1 duza cebula
1.5 lyzeczki nasion kminu
1.5 lyzeczki nasion kopru wloskiego
1.5 lyzeczki kurkumy
sol
pieprz
oliwa
1. Marchewke, pietruszke, czosnek i pora wrzucic do mniejszego garnka, zalac woda tak, aby pokryla warzywa, dodac kmin i koper, posolic. Gotowac okolo 20 minut.
2. W wiekszym garnku na oliwie zeszklic cebule, dodac kurkume.
3. Z bulionu wyjac pora i pietruszke, przelac go do wiekszego garnka z cebula, zagotowac.
4. Wrzucic rozyczki kalafiora, oraz ziemniaki, znowu zagotowac.
5. Gotowac do miekkosci warzyw, podawac posypane natka pietruszki.
No comments:
Post a Comment