Tuesday, 28 May 2013

Czas leci nieubłagalnie szybko

Oh lá lá! Ciąża zdecydowanie nie sprzyja pisaniu. Albo pisząc dokładniej, moja ciąża nie sprzyja mojemu konstruktywnemu pisaniu. Do sklecenia (to całkiem dobre określenie) tej notki zbierałam się od mniej więcej dwóch miesięcy. Włączałam starego rzęcha zbyt pochopnie zwanego w tym domu komputerem, odpalałam przebiegłą przeglądarkę, logowałam się w te zacne miejsce i... ogarniała mnie pustka. Nie jakaś tam zwykła pustka, ale pustka przez duże P. Pustkowie. Myślowa Pustynia.
Czy w międzyczasie zmieniło się coś wartego napomknięcia? Nie bardzo. Aczkolwiek...
Mąż szczęśliwie wrócił z kraju piaszczysto-słonecznego przywożąc mi wszystko, o co go nie prosiłam. Czyli - spoedziewałam się tego. Na przyszłość zrobię listę rzeczy, których nie chcę, to może dostanę te, na których mi zależy. Ale że prosta ze mnie kobieta, z każdego prezentu mordka mi się cieszy. Niech no tylko schudnę, będę się cieszyć bardziej.
Mąż radośnie za parę dni jedzie do kraju nad Wisłą budząc tym wyjazdem nieznane mi dotąd pokłady zazdrości. Zobaczyć majowe kasztany w Warszawe? Bezcenne!
Ach, no i najświeższą wiadomością niech będzie podpisanie dokumentów w związku z dostaniem się Młodego do przedszkola! Tak, tak, Młody od 3 września będzie uczęszczał do przedszkola, po 2.5 godziny dziennie, 5 dni w tygodniu. W momencie, kiedy otworzyłam list z tą jakże radosną informacją, przed oczami przebiegły mi ostatnie trzy lata. I dotarło do mnie, nagle, jak błyskawica rozświetlająca pochmurne niebo, że to już trzy lata minęły, niby tylko, a zaraz AŻ trzy lata. I mój mały Bąbelek nie jest już taki mały. Jeszcze dwa lata i daj Boże zacznie szkołę. A potem czas już tylko szybciej będzie leciał.
Kiedy to wszystko tak się zmieniło?

No comments:

Post a Comment